(nie)zwykłe życie w czasie zarazy

Dodano 19.3.2020

Nigdy nie byłem w wojsku, ale skoszarowanie mi nie służy… Mówię to pewnie na początku jakiejś drogi, bo przecież zalecenie #zostanwdomu - w czasie tej cholernej zarazy - trwa dopiero kilka dni. Ile potrwa? Zakładam, że (wersja optymistyczna) kilka tygodni lub (wersja pesymistyczna) kilka miesięcy. I nagle uczymy się nowych ról i nowego podejścia do wielu spraw. Obcowanie z bliskimi przez prawie całą dobę wcale nie musi być łatwe, bo przecież to nie urlop… Trzeba działać tak, by nie narobić sobie i swoim bliskim zaległości, które po powrocie do normalności mogą zabrać nam kolejny kawałek naszego życia. Moje spostrzeżenia z pierwszych dni w rodzinnych koszarach są takie:

#homeeducation

Pewnie moi pracodawcy zapytają dlaczego nie zaczynam od #homeoffice? Proste - dzieci są najważniejsze :-) Mamy trzy komputery i trzech synów. Sorry, ale sprzętu i tak brakuje. Założyłem pliki txt OLGIERD, ANTEK, MATEUSZ, w które wklejam kolejne informacje z elektronicznego dzienniczka ucznia, popularnego Librusa. W ten sposób (jeszcze) panuję nad sytuacją, albo tak mi się wydaje. Ogarniamy lekcje, bo przecież nasza pomoc jest bezwzględna. To w końcu nie jest tak, że oni nagle wszystko sami zrobią i to jeszcze z afiszowaną wkoło przyjemnością. Trzeba nad nimi ślęczeć, tłumaczyć, że nie mamy ferii. Cenię kontakt z nauczycielami i cenię ich pracę (moi rodzice całe życie nauczali i prawdopodobnie z tego względu mam taką prywatną wrażliwość do tego zawodu). Sytuacja jest nowa i nowe wyzwania. Nagle jednak okazuje się, że z przedmiotu plastyka to my „rembrandt’ów van rijn'ów” wyhodujemy podczas tej kwarantanny. Olgierd dostał od ostatniego weekendu więcej zadań, niż wykonał przez cały ostatni rok. Inna spraw, że sam Librus chyba nie przewidział pandemii, bo serwery obciążone jak walizki Pudziana przy konkurencji spacer farmera. Nowe wyzwanie to także dodatkowy angielski, czyli lekcje ponadobowiązkowe. I tu ogromny PLUS  dla https://alejabzow47.pl/ za lekcje on-line, gotowość i „zarządzanie kryzysem”. Gorąco polecam tę placówkę.  Moi synowie mniej, bo mają dodatkowe lekcje, a są na etapie przejściowym, walki z samym sobą co lepsze. Tam pojedynek toczą dwie opcje: przymusowe wolne od szkoły vs. powrót do szkoły. Opcja nr 2 zaczyna wygrywać po tych zaledwie kilku dniach. To niesamowite, ale polska szkoła (jak się okazuje) jest wspaniała, potrzebna i lubiana przez dzieci. Tak zaczynają twierdzić skoszarowani moi trzej muszkieterowie – Olo (12 lat), Ant (10 lat), Mati (7 lat).

Ps. Wygląda na to, że przerwa w edukacji właściwej potrwa najkrócej do Świąt Wielkanocnych. Zakładam zatem, że Pani od plastyki zada wykonanie jaja wielkanocnego: wersja 3D, forma płaska pastele, forma płaska monochromatyczna, pisanka właściwa – wydmuszka, jaja na twardo, jaja na miękko / dołącz zdjęcie (niestety dodawanie załączników w Libruse może nie działać ;-)).

#homeoffice

Pierwsze zdania, które przychodzą mi na myśl mogłyby doprowadzić do zwolnienia mnie (na zawsze) przez moich pracodawców i kontrahentów z obowiązku świadczenia usług. Mogłyby one po prostu brzmieć – „mam zajęty komputer, chłopaki odrabiają lekcje. Widzimy się i słyszymy po 13-stej, bo robimy piąte jajo wielkanocne”. Spoko, nie jest tak źle. Po pierwsze plastyka już ogarnięta, po drugie wstaliśmy z kurami i lekcje zrobione do godziny 11.00. Mamy ten wspominamy trzeci komputer, a Mati (lat 7, no z grudnia, a zatem nieco ponad 6) nie potrzebuje tak bardzo e-edukacji. Mamy też, tablety, telefony i nieograniczony czas pracy. Wolny zawód ma tę zaletę, że wolno mnie atakować o 7.00, 9.00, 13.00, 18.00, 23.34, 00,12… Nie piszcie i nie dzwońcie plizzzzz od 00.30 do 06.30. Wtedy śpię, albo śnię o życiu bez COVID-19.
Poza tym – serio – mogę zrobić z 80%? swoich obowiązków w tym systemie, w sytuacji gdy nie ma imprez / zawodów, za którymi tęsknię.  Szczerze, wolałbym gdyby były, a „koronka” byłaby tylko w kościele…

Ps. Telefony do mnie, maile itd. bez zmian. Czekam na kontakt w każdej nietypowej sprawie i innej. Na wszelki wypadek w myślach już jestem spakowany i ruszam w trasę na zawody. Mam nadzieję, że najszybciej jak to możliwe widzimy się w świecie #speedonthewater #speedwaylife #całeżycienaokrągło

#homemade

Szybko i na temat – robimy z Agatką chleb. Ok, generalnie pichcimy, uwielbiamy to. Jednak od pewnego czasu – dzięki wsparciu przyjaciółki Izy – robimy chleb. Wiadomo, samochód nie działa bez paliwa, a chleba nie zrobimy bez zakwasu i mąki. Na razie mamy jednak „kanistry” z mąką pełne i zakwas rozmnażamy. Robimy chleb. „Chleb się chlebie”. Zaczęło się przed koronawirusem i się nie skończy. Po prostu jest dobry i pewnie zdrowszy od tych w sklepie. I nasz.

#homegarden

Ok, przyznam się – mój ogród(ek) będzie w tym roku dopieszczony. W sytuacji, gdy chłopcy robią lekcje na trzy komputery i  tablet, ja mogę wertykulować, przycinać, przesadzać. To zazwyczaj była jedynie godzina co trzeci, czwarty dzień, albo zamiast tego były inne obowiązki i ogórdek cierpiał... (zakupy, piłka, perkusja, angielski, kulinaria itd.). Teraz jest inaczej, bo jest koronawirus. Sytuacja wyjątkowa dla przydomowego kawałka własnego. Obym nie zadeptał trawy…

#homeparty

Mamy. W pięć osób. Agata, Adrian, Olgierd, Antoni, Mateusz. Słabo to ma w tym układzie Agata. Same męskie zabawy…

I na koniec pamiętaj  #zostanwdomu, bo walka trwa!  

Adrian Skubis, go-pr.pl

--------------------------------------------------

www.go-pr.pl

go-pr@go-pr.pl

+48 509 584 999