Długi weekend szlachetnych obowiązków

Dodano 30.10.2018

To będzie jedyny taki długi weekend. Bardzo odpowiedzialny, bardzo szczególny. Będzie to weekend przemyśleń, wspomnień, rozwagi. Chyba wszystkim się nam taki przyda.

Życie zawodowe może stać się częścią życia osobistego. Jeśli to pierwsze jest pasją, to o takie połączenie nietrudno. Trzeba tylko wszysko właściwie dozować, wyważyć, umiejętnie dodawać składniki. W życiu zawodowym już dłuższy czas zajmuję się między innymi sportami określanymi jako te „ekstremalne”. Tu pierwiastek ryzyka jest codziennością. Piszę o tym, bo 1 listopada tego roku będzie dla mnie inny niż wszystkie, które pamiętam w moim życiu. Właśnie z uwagi na pasję… W tym roku pożegnałem dwie osoby, które miałem przyjemność poznać dzięki mojej pracy. I na pewno nie posunę się dalej, nie powiem, że byliśmy blisko, że spędzaliśmy razem godziny, że byliśmy przyjaciółmi. Byłaby to nieprawdą. Jednak miałem to szczęście, że spotykałem ich w tych dla nich ważnych momentach, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, pracowaliśmy, śmialiśmy się, wracaliśmy do obowiązków, śmialiśmy się… Właśnie wtedy, gdy poprzez sport realizowali swoją pasję, byli wielkimi mistrzami, byli sportowcami z krwi i kości. Tu muszę dodać kolejną istotną rzecz – obaj odeszli, choć zdecydowanie to nie był ten czas, obaj odeszli w okolicznościach całkowicie spoza ich sportowego ekstremalnego bytu… O kim mówię? Tomasz Jędrzejak – wspaniały człowiek, wielki żużlowiec, niezastąpiony kapitan wrocławskiej Sparty;  Michele Gardini – uśmiechnięty i pogodny, znakomity motorowodniak, medalista imprez mistrzowskich. Dla nich postawię symboliczny znicz i o nich pomyślę na pewno odwiedzając groby bliskich. O nich będę rozmawiał w tym dniu z moimi synami, bo mieli też to szczęście, że mogli ich poznać, mogli kibicować, mogli podziwiać ich w akcji na torze.  Z moimi synami na pewno będę też na grobach tych, którzy dali nam 100 lat niepodległości i pewnie wrócimy w te miejsca dziesięć dni później, ale 1 listopada jest znakomitą okazją, by tam być, by opowiadać historię, czytać książki, wspominać „gorsze” niż nasze czasy doceniając to, co mamy teraz. I tu chyba jest dobry moment aby spiąć ten weekend klamrą. Co przede wszystkim daje nam wolność? Możliwość wyboru. Po dwóch dniach zadumy w dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny chwileczkę odpoczniemy, a potem w miejscach, gdzie jeszcze się to nie zadziało z przewagą „50 proc. +", oddamy głosy. W mojej małej ojczyźnie (podwarszawskiej gminie Michałowice) tak właśnie będzie. Wiem, w tym momencie dostanę od wielu „burę”, bo jak można wybory łączyć z listopadową zadumą nad tymi, którzy odeszli. Ano można. Dawniej nie na każdym grobie można było stawiać znicze, nie przy każdym obelisku można było oddawać hołd, nie każdy obelisk po prostu był... Teraz nikt nam tego nie zabrania. Dlatego niedzielne wybory też są ważne.

A kolejny listopadowy weekend będzie niemniej ważny – niech nam żyje NIEPODLEGŁA! Tradycja, szacunek, obowiązki, rozum. Taki jest początek listopada 2018.

Adrian Skubis

www.go-pr.pl

go-pr@go-pr.pl

+48 509 584 999