Wysportowani Eurodeputowani – nowa klasa polityczna…(tekst powstał 19.03.2014 r.)

Dodano 16.10.2018

„Przeradza się w motyla, zaczyna frunąć. Otylia Jędrzejczak jest wielkim, pięknym polskim motylem. Jest delfinem!” – kwieciście komentował jeden z występów naszej Mistrzyni Olimpijskiej redaktor Jarosław Idzi. I wywołał wilka z lasu… Jeśli motyl może przerodzić się w delfina, to dlaczego sportowiec nie może zostać politykiem? Tak chyba pomyślała nasza znakomita pływaczka, podejmując decyzję o starcie w wyborach do Europarlamentu… Co mnie ogromnie martwi, podobnie musieli też pomyśleć panowie: Wenta, Bąkiewicz i Żurawski. Zawodowo: szczypiornista-trener, siatkarz i piłkarz.

Zacznę od małego wyjaśnienia. Wiem, widzę i doceniam osoby z pięknym sportowym życiorysem, które sprawdzają się w nowej roli. Dla przykładu, senator RP Andrzej Szewiński. Bardzo zapracowany facet. Jemu nie boję się wystawić oceny. Pracuje w regionie, z którego pochodzę i słyszę często opinie o jego zaangażowaniu. Mało go w mediach, więcej w terenie.

Nie wiem czego mogę spodziewać się po Jędrzejczak, Żurawskim, czy Bąkiewiczu w Europarlamencie. Mogę się jedynie domyślać. Myśli mam raczej czarne.

Wspomniana na początku Otylia Jędrzejczak… Starałem się dokładnie przejrzeć "niesportowe" karty w życiorysie byłej pływaczki. Nie znalazłem nic, co mogłoby dać mi odpowiedź na pytanie: dlaczego Europarlament? Na oficjalnym koncie na Twitterze (@otyliaswim) nie znalazłem nawet śladowych ilości wpisów poświęconych tematyce społeczno-politycznej. OK, może taki profil konta, taka strategia… Poszedłem za ciosem. Co mi szkodzi. Może się czegoś dowiem i wyrobię sobie zdanie? Może Otylia mnie przekona? 11 marca poprzez wspomnianego Twittera zadałem Pani Otylii pytanie: „Co sądzi Pani o sytuacji politycznej na Krymie i konflikcie w tym regionie?”. Odpowiedzi się nie doczekałem do dziś. Żadnej. I to mnie najbardziej martwi… Zdanie sobie właśnie wyrabiam. Od wspomnianego 11 marca coraz bardziej.

Nie musiałem zadawać pytania Maciejowi Żurawskiemu. Sam wyszedł naprzeciw moim i nie tylko moim oczekiwaniom. Przeczytajcie proszę uważnie (jeśli jeszcze nie mieliście okazji). Blog Macieja Żurawskiego w natemat.pl. Kilka (uprzedzam, wyrwanych z kontekstu) cytatów z tego bloga:

„Idee, nawet najszlachetniejsze, zbudowane na kruchym gruncie szybko przestają mieć znaczenie. Dzisiaj Ukraina i wydarzenia ostatnich miesięcy są właśnie przykładem takiej idei – Partnerstwa Wschodniego. Międzynarodowego tworu stworzonego raczej w oparciu o zachodnią nadzieję a nie na rzeczywistych interesach, oczekiwaniach i wartościach.”

 „Ponad to samo parafowanie, jak i samo podpisanie umowy stowarzyszeniowej to jeszcze nie akcesja do Unii. A nawet akcesja nie powoduje jednoczesnego wzrostu dobrobytu gospodarczego i standardów politycznych w nowym kraju członkowskim.”

„Demokratyzacja i transparentność władzy publicznej zagrażałaby licznym interesom ukraińskich oligarchów. Dlatego najważniejszym działaniem Polski w stosunku do Ukrainy powinny być starania oparte o transfer idei, myśli demokratycznej i standardów nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego.”

No ładnie. Takiego Macieja to ja nie znałem. Prawdziwy ekspert, fachowiec. Nie będę się pastwił, bo ktoś pomyśli, że jestem tendencyjny, że przyszedłem z tezą. Proponuję zatem przeczytać komentarze innych pod tym blogiem. Kilka poniżej:

Ciekawe czy to chociaż przeczytał przed podpisaniem” 

„Założę się że do wczoraj kiedy zerkną na wiki nie wiedział co to partnerstwo wschodnie”

„Który student to napisał?”

„Tyle mądrych słów? Macieju gratulacje :-)”

Wiem, wiem… w świecie "hejtu" to normalka – powiedzą Ci, którzy wierzą w byłego reprezentanta. Ja jakoś uwierzyć nie mogę. Chyba ktoś, kto pomagał piłkarzowi napisać ten tekst (albo sam autor, Maciej Żurawski) zorientował się, że poszedł o krok za daleko. Powstał zatem drugi tekst. Trochę na usprawiedliwienie decyzji o kandydowaniu. Lepszy, to prawda. Wiarygodniejszy. Dla mnie to jednak za późno. O pierwszym tekście i wywodzie na temat „Partnerstwa Wschodniego” nie jestem w stanie zapomnieć… Nie będę już się rozpisywał na temat trenera Wenty, czy siatkarza Bąkiewicza. Wszystkim życzę jak najlepiej. Wszystkim dziękuję za sportowe emocje, które mogłem dzięki nim przeżywać. Nie mogę jednak się przekonać do ich nowych ról.

Na koniec, z przymrużeniem oka ;-). Marcin. Marcin Gortat (NBA, Washington Wizards), który w wywiadzie dla bloga "True Hoop" wiedział ostatnio: Szczerze, chociaż mówię to na lewo i prawo (…) chciałbym pewnego dnia zostać prezydentem Polski.(…). Co do sytuacji na Ukrainie i tego, jak z tym jest związana Polska - nie miałem ostatnio czasu śledzić tych wydarzeń dokładnie”. No ładnie… Graj nam lepiej Marcinie jak najdłużej w koszykówkę za oceanem. W ten sposób robisz znacznie więcej i lepiej dla naszego kraju, niż opowiadając o swoich politycznych aspiracjach…

Adrian Skubis, go-pr

www.go-pr.pl

go-pr@go-pr.pl

+48 509 584 999